
William Lilly łączył Merkurego ze zdolnościami umysłowymi, Wenus z upodobaniami, a Marsa z wytrzymałością ciała. Przy odczytywaniu zawodu sprawdzał jednak także położenie tych planet i ich wzajemne związki. To dobry punkt wyjścia dla każdego, kto chce zajrzeć do własnego horoskopu z pytaniem o pracę: liczy się zarówno pomysł, jak i ochota oraz siła do jego wykonania.
Merkury liczy, Wenus wybiera, Mars wykonuje
W wydanej w 1647 roku Christian Astrology Lilly poświęcił zawodowi osobne rozważania. Merkury, Wenus i Mars dostali w nich konkretne zadania. Każda z tych planet opisywała inny składnik ludzkiej aktywności.
Merkury wnosił sprawność umysłu. W codziennej pracy rozpoznamy jego motywy w komunikacji i liczeniu: trzeba zrozumieć zamówienie, przekazać informację, sprawdzić rachunek. Wenus wskazywała upodobania; w dzisiejszym języku jej udział przybliżają gust i współpraca. Mars odpowiadał za cielesną wytrzymałość, a jego robocze oblicze pokazują wysiłek, wykonanie i upór w działaniu.
Te trzy role pozwalają rozłożyć zadanie na części. Ktoś świetnie oblicza, ktoś trafnie dobiera formę, ktoś sprawnie przechodzi do wykonania. W jednej osobie te zdolności spotykają się w różnych proporcjach.
Retoriusz opisywał tę trójkę wcześniej
Starszą warstwę tej tradycji reprezentuje Retoriusz, znany również pod łacińskim imieniem Rhetorius. Jego kompendium należy do późnoantycznej tradycji przekazywanej w świecie bizantyjskim. W nowoczesnym przekładzie znajdziemy osobne części poświęcone działaniu, trzem planetom oznaczającym aktywność oraz rzemiosłom.
Retoriusz również rozpatrywał Marsa, Wenus i Merkurego przy opisie zajęć człowieka. Lilly, piszący znacznie później, rozbudował własny wykład o rozdziały dotyczące poszczególnych planet oraz ich kombinacji. Wspólna trójka łączy obu autorów, lecz każdy osadzał ją we własnym porządku interpretacji.
Znak i jego władca zmieniają sposób działania
Po rozpoznaniu planety przychodzi kolej na znak, w którym się znajduje. U Lilly’ego znak współokreślał rodzaj i środowisko pracy. Pomagał więc doprecyzować, gdzie oraz w jaki sposób dana zdolność znajdzie zastosowanie.
W tradycji opisanej u Retoriusza istotne było również to, czy planeta przebywa we własnym znaku, czy w znaku należącym do innego władcy. Władca znaku to planeta, której astrologiczna tradycja przypisuje nad nim pieczę. Gdy odczytujemy położenie Merkurego, Wenus lub Marsa, ten gospodarz znaku dostarcza kolejnej wskazówki o charakterze działania.
Tutaj pojawia się godność, czyli siła planety wynikająca z jej położenia w znaku. Lilly uwzględniał ją obok innych elementów horoskopu. Sama nazwa planety daje zatem początek opisu; jej położenie pozwala ten opis uściślić.
Powiązania planet łączą zdolności w warsztat
Lilly rozpatrywał także kombinacje Merkurego, Wenus i Marsa. Liczyło się, jak planety wiążą się ze sobą i z pozostałymi elementami horoskopu. Dzięki temu wywód przechodził od pojedynczych zdolności do ich współdziałania.
Na tym etapie pytanie staje się bardziej konkretne: jak liczenie łączy się z gustem? Jak pomysł przechodzi w wykonanie? Siła i powiązania planet pomagały ustalić, które składniki pracy wybijają się na pierwszy plan i jak układają się z pozostałymi.
Jedna półka, trzy planetarne zadania
Wyobraźmy sobie osobę, która przygotowuje półkę na zamówienie. Najpierw ustala wymiary i oblicza ilość materiału. Potem wybiera proporcje oraz wykończenie i uzgadnia wygląd z zamawiającym. Na końcu bierze narzędzia i wykonuje przedmiot.
To dzisiejsza ilustracja planetarnej symboliki: Merkury liczy i przekazuje ustalenia, Wenus dobiera wygląd i pomaga we współpracy, Mars pracuje rękami i podtrzymuje wysiłek. Przy jednym stole mieszczą się wszystkie trzy planety. A pytanie o własne zdolności nabiera konkretu: przy którym etapie pracy najchętniej zostajesz, a który najszybciej oddajesz komuś innemu?